Dzisiaj Pasaż Grunwaldzki we Wrocławiu (www.pasazgrunwaldzki.pl) został otwarty – po raz drugi. Tym razem obyło się bez problemów – tak przynajmniej wynika z pierwszych relacji osób, które tam były. Ja jednak chciałbym się raz jeszcze cofnąć do momentu pierwsze otwarcia i tego, jak obiekt był do niego przygotowany.
Na ten temat napisano już wiele, skupiając się na najważniejszym – fakcie, że Pasaż kilka godzin (różne źródła mówią o godzinie do 3-4) po otwarciu został zamknięty, czego powodem był brak odbioru obiektu. Zgadzam się, że jest to karygodne i osoby odpowiedzialne powinny ponieść tego poważne konsekwencje. Ja jednak zwróciłem uwagę na coś innego – to, w jakim stanie wizualnym znajdował się Pasaż w momencie, kiedy zaproszono do niego ludzi, a w mediach szeroko ogłoszono huczne otwarcie.
Moją uwagę zwróciło kilka rzeczy:
- Rozkopany cały Plac Grunwaldzki, ale przede wszystkim – rozkopany plac bezpośrednio przez głównym wejściem do Pasażu. To naprawdę tragicznie wyglądało – tłumy ludzi przechodzące obok barierek i rozkopów.
- Do tego kilka metrów od głównego wejścia leżące na ziemi śmieci – jakieś papierki, puste butelki. Można jeszcze zaakceptować niedończony na Placu Grunwaldzkim remont, ale fakt że nikomu nie chciało się wziąć miotły i doprowadzić do akcpeptowalnego stanu głównego wejścia do budynku nie zasługuje na usprawiedliwienie.
- Cały chodnik wzdłuż ulicy Piastowskiej zasypany był piaskiem, który nie został uprzątnięty. Było to bardzo śliskie i niebezpieczne, zwłaszcza dla starszych czy nie w pełni sprawnych osób.
- Wzdłuż tej samej ulicy przy pustych i brudnych wystawach porozrzucane były worki ze śmieciami.
- Z jednej ze ścian wystawały kable – zakładam, że nie podłączone do żadnego źródła prądu,ale i tak znajdowały się one w miejscu, gdzie cały czas przechodziły tłumy ludzi. Coś takiego nawet bez napięcia jest niebezpieczne.
I jak poważnie można traktować firmę, która do tak przygotowanego obiektu zaprasza klientów ogłaszając jeszcze hucznie wielkie otwarcie? Czy liczy tutaj na cud? Ślepotę? Czy może też polski konsument cały czas traktowany jest jako ubogi i niewymgający, któremu można rzucić wszystko, a on będzie się cieszyć, że cokolwiek ma?
Wydaje mi się – i mam taką nadzieję – że to jednak zaczyna się już zmieniać, a firmy, które tego w odpowiednim momencie nie dostrzegą, mogą się obudzić, jak będzie już za późno. Czego szczerze mówiąc wszelkich osobom z nimi związanym, odpowiedzialnym za takie sytuacje,chyba jednak życzę..
andjoz9