To dość świeży rządowy projekt, ale z dużym prawdopodobieństwem niedługo zacznie obowiązywać. Warto więc przyjrzeć mu się dokładniej i poznać opinie na temat jego wprowadzenia.

Znalazłem swego czasu na jednym z portali ciekawą wypowiedź internauty, która w dużym stopniu pokrywa się z moim własnym spojrzeniem na tę sprawę. Fragment tej wypowiedzi cytuję poniżej:

„(…)jest to zasada łamiąca zasadę sprawiedliwości. Dlaczego ktoś mając 0,5 promila i prowadząc Opla Kadetta wartego 7 tys. zł miałby płacić 7 tys. (lub 3,5 jeśli wspólwłasnośc), a ktoś kto popełnił TAKIE SAMO przestępstwo (0,5) i jechałby autem wartym 50 tys. mialby zapłacić duzo więcej niż właściciel Kadetta? To tak jakby komuś za przechodzenie na czerwonym dać 100 zł, a drugiemu 1000, bo miał ładną marynarkę, sztukę nówkę. Czy to aby nie łamie konstytucyjnej zasady równości wobec prawa? Poza tym, ktoś może jechać po pijaku nieswoim samochodem, wartym dużo więcej niż możliwości finansowe kierowcy. I co wtedy? Jak ma się ta proporcjonalność do racjonalności? Niby kara ma być proporcjonalna, a może się okazać, że będzie zupełnie nieprzystająca do zarobków kierowcy.
Z pijaństem motoryzacyjnym trzeba walczyć, ale walcząc nie można zapominać o rozumie, którym ta walka powinna się kierować. Tu o rozumie zapomniano. Gra pod publiczkę. A diabeł się cieszy…

Całość wypowiedzi znaleźć można tutaj: http://wiadomosci.onet.pl/1,15,11,29857616,81802199,3768294,0,forum.html

Trudno nie zgodzić się z powyższą opinią – podstawowy problem tego projektu polega na braku równości wobec prawa. Nie może być tak, że za to samo wykroczenie, w porównywalnych warunkach, jedna osoba otrzymuje karę surowszą (i to wielokrotnie) od drugiej. Jeśli podlega to tej samej klasyfikacji prawnej, powoduje takie samo zagrożenie dla innych i generalnie – JEST tym samym wykroczeniem – to żadne tłumaczenie o zasadności różnej wysokości kary nie jest tutaj właściwe. Poza tym obywatele muszą mieć pewność odnośnie wysokości kary za określone przewinienia i nie można również dopuścić do sytuacji takiej, że w zależności od dodatkowych okoliczności może ona być aż tak dalece różna

To tak, jak gdyby przekroczenie prędkości maluchem było karane w stopniu mniejszym (lub większym – według uznania) od zrobienia tego samego Mercedesem. Choć nawet tu jeszcze znaleźć można by na to uzasadnienie – maluch jest lżejszy i tym samym może (teoretycznie) spowodować mniejsze szkody, więc stanowi mniejsze zagrożenie (a z drugiej strony Mercedes ma zdecydowanie lepsze hamulce, więc prawdopodobieństwo wystąpienia tej szkody się zmniejsza – można tak w kółko). W przypadku jazdy po pijanemu – nawet gdyby doszukiwać się takiej zależności – to na pewno wartość samochodu nie przekłada się w żaden możliwy do udowodnienia sposób, na zagrożenie, które sprawia on na ulicy. A jeśli już, to zależność byłaby tu raczej odwrotnie proporcjonalna, bo duża część tańszych samochodów jeżdżących po polskich ulicach to ‘stare rupiecie’, które już same w sobie stanowią zagrożenie dla innych użytkowników drogi.

Nie da się więc znaleźć racjonalnego uzasadnienia nowego pomysłu karania pijanych kierowców. Oczywiście – takich trzeba karać – ale ponownie wracamy tu do kwestii, która wydaje się ciągle nie być przez rządzących zauważana. To nie wysokość kary, ale jej nieuchronność wpływają na zmniejsznie liczby popełnianych przestępstw/wykroczeń. Można zwiększać kary w nieskończoność, ale dopóki poniesienie konsekwencji będzie traktowane bardziej jako pech niż nieuchronność, tak naprawdę nic to nie zmieni. A główną przyczyną drastycznie wysokiej śmiernetlności na polskich drogach cały czas pozostają przede wszystkim one same. I ich nieustannie tragiczny stan..

Na koniec inny cytat, który dobrze podsumowuje powyższe rozważania (tym razem wzięty stąd: http://wiadomosci.onet.pl/1,15,11,30499748,83349877,3812491,0,forum.html ):

Jeśli pijaczek jedzie własnym maluchem – kara wynosi 300 zł. Jedzie pożyczonym mercedesem – 300 000. Zaprawdę, prawe to i sprawiedliwe.

Nic więcej dodać..

andjoz9