W Angorze z tego tygodnia (24/2007) pojawił się felieton panów Marka Sobczaka i Antoniego Szpaka na temat tarczy antyrakietowej, a konkretnie działań rządu w tej sprawie. Przytoczę jego fragment:

„(…) Te pełne bezczelności i arogancji wypowiedzi braci w sprawie ewentualnego referendum (nie widzą takiej potrzeby) świaczą dobitnie, iż decyzje będące brzemienne w skutki, które zdecydują o przyszłości Polski, mają być podjęte bez zgody Polaków. To co społeczeństwo sądzi, nie ma dla Jarosława i Lecha Kaczyńskich żadnego znaczenia. Oni wiedzą lepiej, co będzie dla nas dobre!

Felietony panów Sobczaka i Szpaka często są bardzo krytyczne, ale tak, jak zazwyczaj jest w nich sporo racji, tak z opinią zacytowaną powyżej, nie mogę się zgodzić. Zdaję sobie sprawę, że sprawa zamontowania w Polsce tarczy antyrakietowej jest bardzo ważna i może mieć duże znaczenie dla przyszłości naszego kraju.Rozumiem także potrzebę współdecydowania o jej powstaniu. Jednocześnie jednak zrozumieć musimy, że jako społeczeństwo wybraliśmy przedstawicieli narodu – władze, aby różne decyzje – również takie – w naszym imieniu podejmowali.

Oczywiście nie można wszystkiego przyjmować bezkrytycznie i zdarzają się sytuacje takie, w których można i należy konsultować się ze społeczeństwem. Ale decyzje militarne według mnie do nich nie należą – z prostego nawet powodu - społeczeństwo w większości nie posiada odpowiedniej wiedzy i informacji, aby na temat takich spraw decydować. Może (i powinno) mieć własne zdanie, brać udział w dyskusjach,
jednak decyzje pozostawić innym. Po to wybierani są odpowiednio wykształceni przedstawiciele, aby robić to za nas. Nie zawsze musimy się z tym zgadzać, ale pomijając krańcowe sytuacje, powinniśmy to jednak zaakceptować.

Dobrym porównaniem jest dla mnie tocząca się niedawno dyskusja dotycząca ochrony życia poczętego. Tu z kolei ja uważam, że podejmowanie decyzji w takich kwestiach bez konsultacji z narodem jest niedopuszczalne. Oczywiście społeczeństwo, podobnie jak sejm, będzie prawdopodobnie podzielone w opiniach. Jednak jeżeli decyzja będzie podejmowana przez kilka milionów osób, a nie kilkuset posłów, wtedy szansa na to, że rezultaty będą optymalne z punktu widzenia większości, będzie zdecydowanie większa.

Tak więc jakkolwiek zgadzam się z tym, że są sprawy, w których to społeczeństwo jako całość, a nie tylko rząd, powinno mieć możliwość współdecydowania, tak w przypadku obcych dla większości obywateli aspektów bezpieczeństwa militarnego kraju,
pozostawiłbym to w rękach odpowiednich osób. Nawet jeżeli te, którym wcześniej te
uprawnienia zostały przyznane, nie zawsze spełniają nasze oczekiwania…

andjoz9