pelnosprawni w pracyKilkanaście dni temu pojawiła się informacja mówiąca, że w kampani społecznej „Pełnosprawni w pracy” nie zatrudniono osoby niepełnosprawnej, ale aktora. Już samo to wzbudziło słuszne kontrowersje, dla mnie natomiast niepokojąca była wypowiedź rzeczniczki Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych (która współfinansuje kampanię), w której stwierdzono, że wynajęcie do reklamy aktora zamiast osoby niepełnosprawnej jest łatwiejsze, szybsze i tańsze.

Można dwojako ocenić tę sytuację. Po pierwsze usprawiedliwić zatrudnienie w reklamie rzeczywistego aktora tym, że taka osoba jako profesjonalista rzeczywiście lepiej odda emocje, pozwoli wywrzeć zaplanowane wrażenie i odnieść odpowiednie efekt. W wielu reklamach również nie są zatrudniane przypadkowe osoby, tylko profesjonalni aktorzy. Jest to normalne i zrozumiałe.

Z drugiej jednak strony mamy tutaj niezwyczajną sytuację – mowa jest o kampani nawołującej do zatrudniania osób niepełnosprawnych i pokazujących – teoretycznie – że takie osoby są w stanie sprawnie realizować powierzone im funkcje. Tym samym zatrudnianie do tej roli aktora i niejako wmawianie odbiorcom, że jest to jedna z osób niepełnosprawnych, jest już przynajmniej dyskusyjne. Można tutaj odnieść wrażenie – nawołujemy to zatrudniania takich osób, ale tak naprawdę sami w to nie wierzymy i robimy coś dokładnie odwrotnego. Tym samym sygnał staje się fałszywy i trudno wierzyć, że może odnieść jakikolwiek efekt.

Osobiście skłaniam się bardziej ku temu drugiemu spojrzeniu i uważam całą sytuację za przynajmniej bardzo niesmaczną, żeby nie powiedzieć skandaliczną. Jedyne usprawiedliwienie, jakie mógłbym zrozumieć, to przyznanie, że podejmowane były próby zatrudnienia osoby niepełnosprawnej, ale nikt się nie zgłosił, lub nikt nie spełniał określonych wymagań. W takiej sytuacji zdecydowano się na zatrudnienie aktora. W każdym przeciwnym wypadku ocena tego wydarzenia może być tylko negatywna..

andjoz9